Pechowa porażka z Widzewem w doliczonym czasie gry

Olimpia Zambrów przegrała na wyjeździe z Widzewem Łódź 1:0. Zambrowianie mogą mówić o ogromnym pechu, bowiem broniąc się praktycznie przez całe spotkanie stracili bramkę w doliczonym czasie drugiej połowy. W dodatku strzelcem złotego gola dla łódzkiego klubu został były zawodnik Olimpii Kacper Falon.

Dziś wieczorem Olimpia Zambrów w Łodzi zmierzyła się z miejscowym Widzewem. Było to spotkanie rozegrane w ramach 7. kolejki I grupy III ligi.

Faworytem dzisiejszego spotkania był z pewnością łódzki Widzew, który przed meczem z Olimpią zanotował serię pięciu ligowych zwycięstw. W dodatku ze wszystkich trzecioligowych ekip z pierwszej grupy podopieczni trenera Franciszka Smudy stracili w tym sezonie najmniej, bo zaledwie 3 bramki, strzelając przy tym ich aż 14. Z kolei biało-niebiescy mogli pochwalić się serią trzech zwycięstw z rzędu.

Od pierwszej minuty swoje tempo gry narzucili gospodarze. Przez pierwszy kwadrans oba zespoły wzajemnie się jednak „badały”, tocząc grę głównie w środkowej strefie boiska. Pierwszą groźną sytuację w tym spotkaniu stworzyła Olimpia w 18. minucie. Wówczas Michał Hryszko przełożył sobie piłkę w polu karnym na lewą nogą i oddał mocny strzał, który został jednak wyblokowany głową przez jednego z defensorów gospodarzy. Widzew próbował odpowiedzieć w 30. minucie, kiedy strzał, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, oddał Radosław Sylwestrzak. Futbolówka została jednak odbita przez obronę. Do dobitki doszedł jeszcze Sebastian Zieleniecki, ale ostatecznie piłka wylądowała w rękawicach Czaplińskiego. Minutę później Olimpia stworzyła najlepszą w tym meczu sytuację do zdobycia gola. Ładne prostopadłe podanie z głębi pola otrzymał Kamil Jackiewicz, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem posłał jednak piłkę obok lewego słupka bramki. W końcówce pierwszej połowy dwa groźne strzały z dystansu oddali jeszcze gracze Widzewa, ale najpierw piłkę na rzut rożny sparował Piotr Czapliński, a później futbolówka powędrowała minimalnie nad poprzeczką bramki.

W drugiej połowie obraz gry nie zmienił się. To gospodarze byli częściej przy piłce, jednak nie potrafili oni sforsować bardzo dobrze zorganizowanej defensywy zambrowskiego zespołu. To skłaniało ich do częstych prób strzałów z dystansu. Żaden z nich nie znajdował jednak drogi do siatki. Z minuty na minutę widmo wywiezienia choćby punktu z trudnego terenu w Łodzi stawało się cora bardziej realne. Kiedy wydawało się, że ta sztuka Olimpii się uda, w doliczonym czasie gry piłkę za plecy obrońców Olimpii otrzymał Mąka, który przyjął ją jednak nieczysto i odbił w kierunku wprowadzonego chwilę wcześniej Kacpra Falona. Ten bez namusły skierował futbolówkę do pustej bramki. Gracze Olimpii protestowali jeszcze, że w tej sytuacji Falon znajdował się na pozycji spalonej, jednak chorągiewka bocznego arbitra nie została podniesiona. Tym samym bramkę dającą zwycięstwo Widzewowi w samej końcówce zdobył gracz, który jeszcze niedawno reprezentował barwy zambrowskiej Olimpii.

Warto zaznaczyć, że w dzisiejszym meczu Widzewa z Olimpią frekwencja na trybunach była niewiarygodnie wysoka, jak na III ligę. Mecz na żywo oglądało dziś w Łodzi aż 16 550 widzów!

Widzew Łódź – Olimpia Zambrów 1:0
92′ Kacper Falon

Olimpia wystąpiła w składzie: Piotr Czapliński, Mateusz Szymorek, Wojciech Zalewski, Michał Kuczałek, Przemysław Jastrzębski, Michał Domański (71’ Łukasz Gryko), Łukasz Piłatowski, Michał Hryszko (79’ Mateusz Butkiewicz), Łukasz Grzybowski, Kamil Jackiewicz (66’ Rafał Babul), Mateusz Jastrzębski (57’ Mateusz Prolejko)

Widzew wystąpił w składzie: Patryk Wolański – Marcin Kozłowski, Radosław Sylwestrzak, Sebastian Zieleniecki, Marcin Pigiel – Adam Radwański (83’ Kacper Falon), Damian Kostkowski (46’ Maciej Kazimierowicz) – Mateusz Michalski, Aleksander Kwiek (46’ Daniel Świderski), Daniel Mąka – Michał Miller (80’ Dawid Kamiński)

Już za tydzień, 16 września Olimpia Zambrów zmierzy się na własnym boisku z MKS-em Ełk. Początek meczu o godz. 16:00. Zapraszamy wszystkich wielbicieli piłki nożnej do wspólnego kibicowania naszej drużynie!

8 komentarze na temat artykułu “Pechowa porażka z Widzewem w doliczonym czasie gry

  1. Prosze sobie z tego ujęcia obejrzeć, jak wałek jest kręcony. Pan Smuda, i jego straszna obłuda. Dla liniowego to sytuacja jak na talerzu. I co? Zgodził się z Franciszkiem Smudą. Fryzjer, wiecznie żywy. Pozdrawiam.

    • P….lisz głupoty. Gdyby Widzew drukował to czemu w czerwcu roku nie awansował do II ligi. (Był 3ci-a awansował 2gi łks).
      Sędzia pewnie się pomylił, nie pierwszy i nie ostatni raz

      • Sam sobie odpowiedziałeś. 2. był ŁKS. Gdyby 2. była Polonia W-wy to niestety i ŁKS nie awansowałby.
        Teraz będą ciągnąć za uszy Widzew.

Skomentuj artykuł

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *