Wywiad z Adrianem Bebłowskim

Zapraszamy do zapoznania się z zapisem rozmowy przeprowadzonej z nowym golkiperem Olimpii Zambrów, Adrianem Bebłowskim.

R(edaktor): Dlaczego zdecydował się Pan na transfer do Zambrowa?

Adrian Bebłowski: Przede wszystkim ze sportowego punktu widzenia. Olimpia umożliwia mi występy w III lidze, a dla mnie to jeden szczebel wyżej w porównaniu z poprzednim klubem, którego byłem wychowankiem, czyli MKS Korsze. Do tego dochodzi też konkretne i profesjonalne podejście zarządu Olimpii Zambrów do transferu.

R: Były jakieś inne propozycje transferowe?

A. B.: Tuż przed przejściem do Zambrowa moją osobą zainteresowana była Vęgoria Węgorzewo i podobno Mazur Ełk.

R: Jakie ma Pan plany i cele w związku z grą w Zambrowie?

A. B.: Oczywiście moim celem jest rozwijać się bramkarsko i być co raz lepszym. Najbliższy plan to zająć, jak najwyższa lokatę w tabeli w tym sezonie, a w przyszłości tak jak z MKS-em Korsze awans z V do IV ligi, tak tu z III do II.

R: Jak wyglądała Pańska dotychczasowa kariera?

A. B.: Piłkarską przygodę z piłką rozpocząłem w MKS-ie Korsze i grałem tam do 16 roku życia. Wtedy dostałem propozycję testów w Lechii Gdańsk oraz Amice Wronki. Jak się później okazało przeszedłem do klubu z Trójmiasta. Grałem tam rok by znowu wrócić do MKS-u Korsze z tym, że do zespołu seniorskiego. Tam spędziłem kolejne 1,5 roku, które starałem się jak najsolidniej przetrenować. Owocem tej pracy był choćby wyjazd na testy do niemieckiego klubu Hallescher FC czy też już w wakacje do Zambrowa. Ostatecznie trafiłem do was i z tego powodu jestem zadowolony.

R: Jak wyglądają Pańskie treningi bramkarskie w Olimpii i czym różnią się od treningów w poprzednich klubach?

A. B.: Bardzo mi się podoba współpraca z trenerem Andrzejem Bartem. Brakowało mi takich zajęć w Korszach. Trening typowo bramkarski mamy dwa razy w tygodniu. W MKS-ie zazwyczaj to ja wraz z innymi bramkarzami przeprowadzałem trening. W Lechii trenował mnie Dariusz Gładyś, którego uważam także za bardzo dobrego fachowca. No i oczywiście trener Szerszenowicz, jak i trener Rosiński przeprowadzają z bramkarzami rozgrzewki przed treningiem z drużyną, które są naprawdę bardzo dobre.

R: Najlepszy i najgorszy mecz w Pana karierze?

A. B.: Najlepsze mam nadzieje, że dopiero będą, a najgorzej wspominam potyczkę na mistrzostwach Polski reprezentacji województw w Iławie kiedy to razem ze swoją drużyną, czyli Warmińsko-Mazurskim ZPN wygrywając na 15 minut przed końcem spotkania z Lubuskim ZPN 3:1 przegraliśmy ten mecz 3:4.

R: Czujesz presję, w końcu musisz zastąpić Łukasza Trudnosa, który w rundzie jesiennej był absolutną gwiazdą zespołu, wielokrotnie ratował zespół przed stratą bramki, przepuszczając tylko 7 bramek?

A. B.: Tak wiele słyszałem o popularnym „Lucku”. Na pewno jakaś presja jest, ale grając w piłkę w każdym klubie trzeba być na nią przygotowanym, a co najważniejsza dobrze sobie z nią radzić. Z jednej strony presja, a z drugiej wyzwanie i motywacja do tego, żeby być jeszcze lepszym.

R: Jak przebiega współpraca z trenerem Szerszenowiczem?

A.B.: Bardzo pozytywnie. To były bramkarz więc to dodatkowo pomaga. Wie jakie popełniam błędy i od razu na treningu może mi zwrócić uwagę.

R: Znał Pan kogoś wcześniej w zespole Olimpii?

A. B.: Nie. Tyle tylko co z testów na, których byłem latem.

R: Idol oraz ulubiony zespół?

A. B.: Idolem, a raczej wzorem człowieka jest dla mnie Jan Paweł II i Rodzice. Jeżeli chodzi o bramkarzy to wzoruje się na trzech: Jerzy Dudek, Mateusz Bąk, Jérémie Janot, a klub FC Liverpool.

R: Życiowe marzenie?

A. B.: Zagrać w The Reds.

R: Dziękuję za wywiad i życzę sukcesów w klubie

Rozmawiał Łukasz Milewski.

Skomentuj artykuł

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *